"Absolutnie niewidzialna.
Skąd to się wzięło, dlaczego tak jest? Codziennie mija mnie tyle znajomych osób. I jedynie pojedyncze obdarzają mnie spojrzeniem, uśmiechem, powitaniem. Już nawet nie witam się pierwsza, skoro połowa nie raczy mi odpowiedzieć.
To ja; człowiek, do którego w towarzystwie nie warto się przyznawać. Którego nie warto dostrzegać.
Może za dużo tych nieistniejących ludzi wkoło mnie? Może sama przestałam istnieć?
Mało mam radości. To, co robię, nie przynosi mi satysfakcji. Ale jakoś wciąż zmierzam mozolnie do przodu.
Ile jeszcze?"
sobota, 1 marca 2014
poniedziałek, 10 lutego 2014
"Ciekawe, kto kogo darzy mocniejszym uczuciem.
Czy ja nienawidzę świata bardziej niż on nienawidzi mnie?
Na granicę obłędu mnie doprowadzają ludzie, którzy za sens istnienia powzięli sobie komplikowanie życia innym.
Albo tacy, którzy mnie mają w dupie, kiedy ja ich nie mam. Albo kiedy ich potrzebuję.
Po prostu.
Kogo to obchodzi."
Czy ja nienawidzę świata bardziej niż on nienawidzi mnie?
Na granicę obłędu mnie doprowadzają ludzie, którzy za sens istnienia powzięli sobie komplikowanie życia innym.
Albo tacy, którzy mnie mają w dupie, kiedy ja ich nie mam. Albo kiedy ich potrzebuję.
Po prostu.
Kogo to obchodzi."
wtorek, 4 lutego 2014
"Ludzie, którzy nie istnieją, tak mnie zaabsorbowali, że moje realne obowiązki poszły w odstawkę. Oczywiście zawsze są konsekwencje.
Ale co mogę zrobić, kiedy mimo najszczerszych chęci nie mogę odgonić myśli od tych nielicznych osób, które chcą ze mną czasem pogadać? Bo znowu chyba dopadła mnie samotność, znowu siedzę zamknięta w czterech ścianach nie robiąc... nic.
Chociaż powinnam, bo moja sytuacja jest coraz bardziej nieciekawa. Najgorsze właśnie jest to, że już mnie to w ogóle nie rusza. Nic mnie w sumie nie trzyma w tym miejscu, w którym jestem, a chociaż szkoda, że dając sobie spokój zmarnowałabym kilka lat swojego życia, to ludzie pracują tu i tam i jakoś dają radę. Chyba nie potrzebuję wiele... przynajmniej na razie, bo na moje "co mam zrobić ze swoim życiem" dalej nie znalazłam odpowiedzi.
Już nawet nie malują mi się czarne wizje przed oczami - nic mi się nie maluje. Powinno mnie to chyba trochę bardziej ruszać... może mam po prostu świadomość, że już przegrałam życie?
Jakiekolwiek emocje kupię od zaraz."
Ale co mogę zrobić, kiedy mimo najszczerszych chęci nie mogę odgonić myśli od tych nielicznych osób, które chcą ze mną czasem pogadać? Bo znowu chyba dopadła mnie samotność, znowu siedzę zamknięta w czterech ścianach nie robiąc... nic.
Chociaż powinnam, bo moja sytuacja jest coraz bardziej nieciekawa. Najgorsze właśnie jest to, że już mnie to w ogóle nie rusza. Nic mnie w sumie nie trzyma w tym miejscu, w którym jestem, a chociaż szkoda, że dając sobie spokój zmarnowałabym kilka lat swojego życia, to ludzie pracują tu i tam i jakoś dają radę. Chyba nie potrzebuję wiele... przynajmniej na razie, bo na moje "co mam zrobić ze swoim życiem" dalej nie znalazłam odpowiedzi.
Już nawet nie malują mi się czarne wizje przed oczami - nic mi się nie maluje. Powinno mnie to chyba trochę bardziej ruszać... może mam po prostu świadomość, że już przegrałam życie?
Jakiekolwiek emocje kupię od zaraz."
Subskrybuj:
Posty (Atom)